Pijmy zdrowo, czyli jak zaparzać herbatę

Zdrowie to nie tylko miarowy ruch płuc i serce uderzające 70 razy na minutę. To stan „pełnego, dobrego samopoczucia” nie tylko fizycznego. Aby zachować je, musimy wlać coś w ducha – najłatwiej przez żołądek. Poczucie harmonii i zadowolenia może zapewnić nam herbata!

- Herbata? Jedną torebkę zalać wrzątkiem i posłodzić – myślimy zazwyczaj. Ona ma jednak swój charakter, którego nie ujawnia laikowi. A wystarczy zastosować kilka zasad, aby przygotować smaczny napój o działaniu, jakiego oczekujemy.

Należy zadbać, aby herbata, której używamy, zachowywała długo swoje zalety. Sposób jest prosty: trzymajmy ją z dala od ziół i przypraw, aby nie nabrała ich aromatu, a także przechowujmy w szczelnym opakowaniu, aby nie zwietrzała.
Używajmy dobrej wody: bez zapachu, smaku, chloru, wody miękkiej, a więc bez nadmiaru soli mineralnych. Do jej oczyszczenia możemy użyć filtrów dzbankowych. Jeśli używamy czajnika, warto często czyścić go z kamienia – na przykład roztworem octu spirytusowego (1/3 butelki octu, dopełniamy wodą).
Używajmy wody w stadium „białego wrzenia”. Rozróżnia się aż trzy etapy jej gotowania: pierwszy, gdy odrywają się małe, pojedyncze pęcherzyki; drugi, gdy duża ilość pęcherzyków sprawia, że woda staje się biała; trzeci wreszcie – znane nam wszystkim bulgotanie. Stadium drugie jest najbardziej pożądane; woda wciąż jeszcze jest mocno natlenowana, a jej temperatura to już 96 st. C.
Zdrowie to obiektywne orzeczenie lekarza, ale i subiektywnie odczuwany stan. Podobnie subiektywnie odczuwamy smaki i zapachy, dlatego nie bójmy się dodawać do herbaty miód, cytrynę czy goździki. Dbajmy o to, by sprawić przyjemność wszystkim zmysłom, pamiętajmy jednak, że wówczas napar traci swój głęboki smak przyjmując obce aromaty. Spróbujmy zatem pić też w tradycyjny sposób – bez dodatków i słodzików.

Pamiętajmy, aby użyć odpowiedniej ilości suszu – nie za mało, abyśmy poczuli jej prawdziwy smak (reguła mówi, że parząc herbatę na 4 osoby wsypujemy 4 łyżeczki suszu plus jedną dodatkową na czajniczek). Pozwólmy herbacie „rozwinąć skrzydła”. Suszone przez wiele dni listki muszą mieć miejsce, by się rozprostować. Nie ściskajmy jej więc w małych, metalowych domkach do parzenia; użyjmy na przykład sitka, które da jej przestrzeń, a nam możliwość wyjęcia herbaty w odpowiedniej chwili.

Strzeżmy czasu zaparzania: 2 minuty wystarczą, jeśli chcemy naparu pobudzającego, natomiast jeśli zależy nam na napoju relaksującym i uspokajającym, potrzebujemy około 4-5 minut. Pamiętajmy, że każda herbata wymaga odpowiedniej temperatury: czarną i czerwoną zalewamy wrzątkiem, zieloną i białą wodą o temperaturze ok. 75 st. (tzw. ostudzony wrzątek), czyli 10 minut po zagotowaniu. Zamiast czekać, można wodę ostudzić przelewając ją osiem razy z naczynia do naczynia.

Nie kierujmy się kolorem – teina, pobudzający składnik herbaty, jest bezbarwna, nieprawdziwe jest więc skojarzenie: im esencja ciemniejsza, tym mocniejsza. Smak goryczki także nie jest dobrym wyznacznikiem mocy naparu; świadczy raczej o zbyt ostrych warunkach zaparzania. Przy wyborze herbaty szlachetnej kierujmy się wszystkimi zmysłami, ale przede wszystkim smakiem.
Używajmy porcelany – to najlepszy materiał dla czajniczków, w których parzy się herbatę. Jeśli użyjemy białej zastawy, będziemy mogli z łatwością ocenić barwę naparu. Nie zapominajmy, żeby pić herbatę świeżą, a więc przygotować ją bezpośrednio przed spożyciem. Jej aromat wytwarza się w trakcie parzenia i utrzymuje jeszcze przez około 6 minut. No i przede wszystkim – delektujmy się! Pijmy w gronie przyjaciół, bez pośpiechu, słuchając muzyki.

 

 
Twój koszyk na zakupy
Pokaż koszyk
Twój koszyk jest pusty.

Smaczny Newsletter
Dziękujemy za dodanie swojego maila do Newslettera naszej Herbaciarni. Będziemy Państwa raz na miesiąc informować o naszych imprezach i nowościach.