Zielona żywność jest jak skrzynia ze skarbami, które wzbogacają nasze ciała w to, co jest nam niezbędne dla komfortowego i zdrowego życia. Aż chciałoby się tym dobrodziejstwem obdzielić nasze dzieci. Ale czy to na pewno dobry pomysł? Wiem, że to pytanie nurtuje wiele osób. Dylemat związany z tym, czy sok z młodego jęczmienia i chlorellę można podawać dzieciom, jest czymś zupełnie naturalnym. Wszak każdy rodzic chciałby, żeby jego dziecko było bezpieczne i nie wkładało do buzi czegoś, co może mu zaszkodzić. Opowiem ci właśnie o tym, dlaczego można (a nawet należy) podawać zieloną żywność dzieciakom – tym malutkim i tym zupełnie dużym.
Czy zielona żywność jest bezpieczna dla płodu i niemowląt
Przede wszystkim zielona żywność jest produkowana w bezpiecznych warunkach, jest czysta, zdrowa i skoncentrowana, a ponadto doskonale przebadana. W Japonii przeprowadzono badanie, do którego zakwalifikowano kobiety w ciąży przyjmujące chlorellę. Okazało się, że te panie, które spożywają zieloną żywność, przekazują płodowi znacznie mniej dioksyn czy innych szkodliwych substancji niż te mamy, które chlorelli nie jedzą. Mając na uwadze właściwości chlorelli, która oczyszcza nasze organizmy z toksyn, dioksyn i metali ciężkich, łatwo stwierdzić, że wnioski płynące z tego badania są logiczne i naturalne.
Spożywanie zielonej żywności przynosi wiele korzyści również mamom, które karmią swoje dzieci piersią. Jak wiadomo, w okresie laktacji kobiety mają większe zapotrzebowanie na substancje odżywcze, a dzięki zielonej żywności są lepiej odżywione, silniejsze, pełne energii. To sprawia, że wraz z mlekiem dostarczają swoim dzieciom więcej wartościowych składników.
Zielona żywność – sposób na zdrowe dzieciństwo i lepszy rozwój
Gdy dzieci rosną, przychodzi czas na rozszerzanie ich diety. Mamy różne doświadczenia z podawaniem dzieciom produktów spożywczych. Wiadomo, że dzieci mają swoje gusta, ciężko je przekonać do nowych smaków i produktów, szczególnie w okresie neofobii żywieniowej. Nie działa na nie argument, że coś jest zdrowe, dlatego warto to jeść. Dzieci jednak potrafią nas zaskoczyć. Wspomnę o dwóch historiach, o których opowiedziały nam zaprzyjaźnione rodziny.
Pierwsza z nich mówi o dwóch siostrach. Starsza chętnie zajadała zieloną żywność, z kolei młodszej za nic w świecie nie udało się przekonać do picia soku z młodego jęczmienia. Pewnego dnia cała rodzina mierzyła się z objawami grypy żołądkowej. Po półtorej dnia starsza dziewczynka była już właściwie zdrowa, młodsza natomiast się odwodniła i wylądowała w szpitalu. Ich przykład pokazuje, że warto włączyć zielone produkty do jadłospisu dzieci. Co więcej, owe dziewczynki – już nastolatki – mają już ponad sześcioletnie doświadczenie jedzenia zielonej żywności i mogą pochwalić się gładkimi buziami, co jest dość zaskakujące dla ich kolegów i koleżanek, kuzynów czy kuzynek, którzy borykają się z trądzikiem. Może to jest dobry sposób, by rozpropagować modę na zielonki wśród nastolatków…
W drugim przypadku była mowa również o dwóch dziewczynkach: cztero- i sześcioletniej. Ich mama opowiadała, że zawsze chorowały podobnie, z takimi samymi objawami, tak samo długo. Podobnie jak w pierwszej historii młodsza dziewczynka nie chciała jeść zielonej żywności i podczas pewnej infekcji mierzyła się z 40-stopniową gorączką, a w końcu dostała antybiotyk. Tymczasem ta starsza, która chętnie jadła zieloną żywność, bardzo szybciutko, bo już po dwóch dniach była zdrowa. Mama, zaskoczona tak dużą zmianą w walce z infekcją u starszej córki, zaczęła podawać zielone produkty także młodszej córce. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po kilku dniach rodzice w kupce młodszej ze sióstr odkryli robaki.
Jestem wdzięczna tej rodzince za to, że podzieliła się z nami tą historią. Niby wiemy o tym, że robaki nie lubią naszych zielonek, bo sok z młodego jęczmienia i chlorella wpływają na zmianę naszej flory bakteryjnej, a przez to także na zmianę środowiska życia pasożytów, którym takie rewolucje nie w smak, dlatego wyprowadzają się z naszych organizmów. Jednak kiedy dostajemy namacalne dowody na to, nasze zielone morale jeszcze bardziej rośnie. Więc bardzo dziękujemy naszym klientom i przyjaciołom za każdą historię, którą nam opowiadają, ponieważ możemy się potem podzielić tym, jak zielona żywność pomaga ludziom, a wiedza na temat jej wspaniałych właściwości idzie w świat i motywuje innych do zmiany nawyków.
Czym skorupka za młodu…
Co jest też bardzo istotne, wyrobienie nawyku sięgania po zieloną żywność jest łatwiejsze u małych dzieci, niż u tych większych smyków czy nawet u dorosłych. Dlaczego? Otóż u tych maluszków gust się dopiero kształtuje, one nie mają jeszcze zepsutego smaku i bardzo łatwo się adaptują do smaku soku z młodego jęczmienia czy chlorelli. W wielu przypadkach małe dzieci wręcz same się o zielonki dopominają. Dzieci jedzą intuicyjnie – zupełnie inaczej niż dorośli, za których wyborami smakowymi stoją zgromadzona wiedza, doświadczenia i przekonania. Takie małe dziecko trudno jest w jakikolwiek sposób zindoktrynować, nie zadziała na nie stanowcze: „Musisz to zjeść, bo to jest dla ciebie dobre”. Okazuje się często, że właśnie te maluchy w sposób naturalny sięgają po pożywienie, w tym po zieloną żywność. Szczególnie te dzieci, które doświadczyły korzystnego działania zielonek, same się dopominają o większą porcję soku z młodego jęczmienia czy chlorelli, a kiedy na przykład zaboli je brzuszek, wiedzą, że po szklance jęczmienia sprawa będzie załatwiona. Chlorella z kolei tak im smakuje, że mogłyby ją zajadać jak cukierki.
Nie bójmy się więc. Podawajmy dzieciom zielone produkty. Stosujmy je też zewnętrznie. Pianka z napoju z młodego jęczmienia doskonale załagodzi różne wysypki, objawy atopowego zapalenia skóry, pomoże nawet na oparzenia słoneczne i inne podrażnienia skóry.
Zachęcam cię do tego, by całą rodzinę przeciągnąć na zieloną stronę mocy. Niech każdy – mały czy duży – korzysta z dobrodziejstwa, jakie niesie ze sobą napój z młodego jęczmienia i Chlorella pyrenoidosa. Będzie mi miło, jeśli swoimi doświadczeniami podzielicie się ze Smak Sztuki. Zapraszam.
