Przejdź do głównej treści
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Gena nie wydłubiesz – jak sok z młodego jęczmienia i chlorella wpływają na ekspresję genów

Chciałam podzielić się z tobą takim sympatycznym stwierdzeniem, które ostatnio usłyszałam: „gena nie wydłubiesz”. Początkowo, słysząc tę mądrość, tylko się uśmiechnęłam, ale po chwili pomyślałam, że może warto zmniejszyć ciężar znaczeniowy tego zdania, bo choć brzmi fajnie, to sugeruje, a nawet stwierdza z całkowitą pewnością, że nic się z naszymi genami nie da zrobić.

Chciałam podzielić się z tobą takim sympatycznym stwierdzeniem, które ostatnio usłyszałam: „gena nie wydłubiesz”. Początkowo, słysząc tę mądrość, tylko się uśmiechnęłam, ale po chwili pomyślałam, że może warto zmniejszyć ciężar znaczeniowy tego zdania, bo choć brzmi fajnie, to sugeruje, a nawet stwierdza z całkowitą pewnością, że nic się z naszymi genami nie da zrobić. Oczywiście, „gena nie wydłubiemy”, ale nie jesteśmy skazani na wszystkie przypadłości, jakie dotykały naszych przodków. Nie musimy też rozwijać wszystkich talentów, jakie dziedziczymy wraz z genami. Należałoby więc na genetykę popatrzeć w nieco inny sposób, bardziej jak na pewne zasoby czy zagrożenie, ale nie jak na wyrok.

Jak przechytrzyłam geny

Posłużę się przykładem mojej rodziny, by pokazać ci, w jakim stopniu można wpływać na to, jak ten nasz materiał genetyczny będzie sterował naszym życiem i zdrowiem. Moja babcia, mama taty, miała bardzo suchą skórę i już jako młoda kobieta, w wieku 45–50 lat, miała tak dużo zmarszczek na twarzy, że jedynie jej czubek nosa był od nich wolny – taki jej obraz wciąż mam w głowie. Babcia jednak paliła mnóstwo papierosów. Mój tata, który odziedziczył po babci, po swojej mamie, suchą skórę, dość długo wyglądał młodo, ale on też palił dużo papierosów, no i po czterdziestce, może troszkę później, też zaczęło mu przybywać zmarszczek, i to w dużym tempie. Cóż, jestem kobietą. Jak wiele pań chciałabym wyglądać ładnie. Wiedząc, że mam taką suchą skórę po babci, po tacie, z niepokojem wybiegałam w przyszłość, a z czasem z lękiem zaczęłam spoglądać w lustro. Widząc, że moja skóra jest pergaminowa, że bardzo się wysusza i zaczyna się marszczyć oraz wiotczeć, zaczęłam podchodzić do niej z większą troską. Sięgnęłam po zieloną żywność, czyli ten nasz ukochany soczek z młodego jęczmienia oraz chlorellę, z nadzieją, że pomoże również mojej skórze czy włosom.

Jak już kilkakrotnie wspominałam, pierwszą oznaką tego, że zielona żywność działa, było to, że pojawiło się u mnie bardzo dużo tak zwanych baby hair. Ten wysyp młodych włosów powtarzał się – o ile dobrze pamiętam, jeszcze trzy razy w ciągu trzech lat obserwowałam ten efekt. Jednak nie widziałam specjalnej poprawy w obrębie skóry. I to mnie bardzo martwiło, szczególnie że słyszałam od różnych osób, że po rozpoczęciu przygody z zieloną żywnością zaobserwowały olbrzymią poprawę kondycji skóry. Ich cera pojaśniała, wyrównał się jej koloryt, zniknęły przebarwienia. A u mnie tych różnych plam zarówno na rękach, jak i na twarzy jak było, tak jest nadal dużo.

Zielona żywność – ekspert w nauczaniu cierpliwości i wytrwałości

Pojawiły się wątpliwości: jeść tę zieloną żywność czy nie jeść. A jednak inne korzystne zmiany przekonały mnie do tego, że warto pić sok z młodego jęczmienia i jeść chlorellę. Poza tym zdawałam sobie sprawę z tego, że zmiany w organizmie zachodzą stopniowo. Jeden szybciej odczuje zmiany w funkcjonowaniu jakiegoś organu, np. wątroby, a u drugiego poprawi się nawet wzrok czy kolor włosów.

Natomiast według mnie nie trzeba używać tych wszystkich fluidów, podkładów, by się upiększyć, tylko dlatego, że ma się plamy na buzi. Dzisiaj akurat mam taki fluid, co mi się rzadko zdarza, bo nie przepadam za makijażem. Jeśli śledzisz nasz kanał na YouTubie, możesz zobaczyć mnie w różnych odsłonach i przekonać się, że były okresy w moim życiu, gdy skóra na mojej twarzy nie była w dobrej formie. Co więcej, zaczynam obserwować, że te różne przebarwienia powolutku zaczynają znikać.

Twoje zdrowie w twoich rękach

Co chcę przez to powiedzieć? Że geny nie determinują wszystkiego w naszym życiu, że bardzo dużo można zrobić, modyfikując tryb życia, sposób odżywiania, poprawiając jakość snu, inwestując ruch i tak dalej. Wszyscy o tym wiemy, tylko rzadko kto to stosuje. A nie ma nic prostszego niż spożywanie soku z młodego jęczmienia i chlorelli, bo tak naprawdę nie musimy się wysilać. To opcja dla leniwych. Wystarczy roztrzepać łyżeczkę proszku albo pochrupać trochę drażetek chlorelli. Efekt masz zapewniony – prędzej czy później zobaczysz owoce.

Jeżeli ten temat cię zainteresował, chcesz poznać smak chlorelli lub poszerzyć wiedzę na temat działania zielonej żywności, zapraszam do pracowni Smak Sztuki. Zagraj z nami w zielone i odkryj cudowne właściwości soku z młodego jęczmienia oraz chlorelli.

Dziękujemy za wsparcie naszej pracy na blogu

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz