W dzisiejszym świecie życie w biegu staje się znakiem czasów. Wielu z nas cierpi z powodu permanentnego niedoczasu. Wciąż brakuje nam cierpliwości i oczekujemy natychmiastowych wyników naszych lub cudzych działań. Nie dziwi mnie więc już wysyp pytań o to, jak szybko można się spodziewać efektów działania zielonej żywności.
Kto może liczyć na efekt wow
Tu może cię rozczaruję, bo nie mam jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Dużo zależy od naszego organizmu. Są osoby zdrowe, które zaczynają spożywać zieloną żywność profilaktycznie i to jest piękne. Ja jestem pełna podziwu dla ludzi, którzy mają na tyle dużą świadomość swojego ciała, że wiedzą, że trzeba go karmić dobrymi rzeczami. Takie osoby często nie widzą na początku jakichś spektakularnych zmian, ponieważ są zdrowe albo ich organizmy jeszcze nie wysyłają żadnych sygnałów ostrzegawczych, że coś niepokojącego się dzieje. To jednak nie oznacza, iż zielona żywność nie działa. Jest jak cichy bohater, który wymiata z organizmu to, co nie potrzebne, i wspiera ciałko od wewnątrz.
U osób chorych przewlekle, z różnymi przypadłościami często efekty jedzenia zielonej żywności widać dużo szybciej. To też jest piękne i motywujące, dlatego że jeśli widzimy, że sok z młodego jęczmienia czy chlorella działają, to mamy większą motywację do tego, aby kontynuować jedzenie i wypatrywać kolejnych korzystnych zjawisk.
Kropla drąży skałę, czyli zielona żywność dla maluchów
Dla zilustrowania tego podam ci kilka przykładów z rozmów, które przeprowadziłam wczoraj z wieloma osobami. Spotykam rodziców małych dzieci, którzy skłonni byliby sami sięgnąć po zieloną żywność, lecz mają obawy przed podaniem jej swoim dzieciom. W głowach aż huczy od mnóstwa pytań: „Czy to dobry pomysł? Czy te zielonki są przebadane? Czy moim dzieciom to nie zaszkodzi?”. Przychodzę z dobrymi wiadomościami. Zieloną żywność mogą spożywać już niemowlęta. Co więcej, małe dzieci łatwiej adaptują się do nowych smaków. Jeżeli uczymy ich od początku spożywania zielonych produktów, maluchy łatwiej wyrabiają sobie nawyk sięgania po chlorellę czy zdrową żywność w ogóle. Spokojnie, nawet kilkumiesięcznemu maluszkowi można podać kropelkę soku z jęczmienia na język. Gdy już popija wodę z kubeczka, daj mu łyczka zielonego eliksiru. Jak już ma parę ząbków, możesz mu pozwolić przegryźć tabletkę chlorelli. Dzieci bardzo szybko oswajają się ze smakiem zielonej żywności, a ich organizmy potem odwdzięczają się tym, że nasze dzieci nie mają problemów ze zdrowiem, rzadziej chorują, nie musimy uprawiać sztafety z lekarzami, a nasz szef nie narzeka na to, że wciąż bierzemy opiekę na dzieci, żyje się o wiele spokojniej.
Zielona żywność sojusznikiem w walce o zdrowie
Znam też ludzi, którzy odstawiają zieloną żywność, gdy tylko zachorują. Podobnie jest w przypadku dzieci. Takie osoby tłumaczą to tym, że najpierw muszą sobie poradzić z chorobą, a potem będę jeść zielonki. I to jest błąd, dlatego że właśnie zielonki pomagają nam przezwyciężyć te infekcje, cięższe bądź lżejsze, takie zwykłe wiosenne przeziębienia, ale też długo trwające choroby, wywołane na przykład przez jakąś bakterię, która panoszy się w jelitach czy w zatokach. Dziś rozmawiałam z panem Piotrem, który zaczął jeść nasze zielonki jakiś miesiąc temu. Już po kilku dniach zauważył, że jego strupy łuszczycowe zaczynają odpadać, a po kilku tygodniach, że bóle mięśniowe ustały, powiększona wątroba zaczęła się regenerować, przestała boleć, a dotychczas mocno dokuczała i ból promieniował na całą prawą stronę.
Inspirująca moc zielonej żywności
Tacy ludzie są najlepszymi przykładami na to, że zielona żywność działa, są wspaniałymi promotorami zdrowia. Wspomniany pan Piotr miłością do chlorelli i napoju z młodego jęczmienia „zaraził” swoje córki oraz swoją siostrę. Jedna z jego córek zauważyła korzystne zmiany w funkcjonowaniu układu pokarmowego, szczególnie jeżeli chodzi o pracę jelit. To jest po prostu niesamowite. Mój entuzjazm może wydawać się podejrzany, bo przecież tyle mówię o zielonej żywności, tyle na jej temat wiem, doświadczam jej efektów, a wciąż niezwykle cieszy mnie, gdy magia zielonej żywności dotyka innych i pomaga im cieszyć się lepszą formą i zdrowiem. Człowiek oczywiście ma satysfakcję z tego, że jest pełen energii, ma więcej włosów, lepiej się czuje, lepiej wygląda, nie choruje, ale z czasem przyzwyczaja się do dobrego. Kiedy słyszę o tym, że ktoś w życiu też zaczyna doświadczać dobrodziejstwa płynącego z zielonej żywności i procesy regeneracyjne zaczynają przyspieszać, to cieszę się bardzo.
Wracając do pierwotnego pytania, odpowiem więc, że efekt może być widoczny już na początku, ale więcej korzyści z zielonej żywności odczuwa się po tym, jak ciało na tyle się nasyci, na tyle się odtruje, że będzie się odwdzięczało na wielu różnych płaszczyznach. Często nawet nie wiemy, że w jakimś zakresie niedomagamy, ale sok z młodego jęczmienia i chlorella wysyłają swoją zieloną armię na zwiady i wspierają procesy regeneracyjne w całym organizmie. Być może po pół roku, po roku czy po dwóch latach stwierdzimy, że nawet drobne dolegliwości, do których się przyzwyczailiśmy, ustąpiły i to nawet nie wiadomo kiedy. Choć może minąć trochę czasu, zanim dostrzeżemy pełne rezultaty, warto trwać w zdrowym nawyku, ciesząc się stopniowymi korzyściami dla ciała i umysłu. Zielona żywność to nie tylko modny trend, to sposób na życie, który może przynieść magiczne efekty. Oby każdy zielony soczek przynosił nam zdrowie i radość.
