Przejdź do głównej treści
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Nasze doświadczenia z jedzenia Zielonej Żywności jęczmienia i chlorelli

Pragniemy podzielić się z tobą wrażeniami z niezwykłej podróży, którą od odbywamy, podążając zielonym szlakiem zdrowego stylu życia. Naszym drogowskazem w tej podróży jest zielona żywność: sok z młodego jęczmienia i chlorella. 

Pragniemy podzielić się z tobą wrażeniami z niezwykłej podróży, którą od odbywamy, podążając zielonym szlakiem zdrowego stylu życia. Naszym drogowskazem w tej podróży jest zielona żywność: sok z młodego jęczmienia i chlorella. To dla nas nie jest krótki wyjazd na urlop, lecz styl życia – to zmiana nawyków, której owoce odkrywamy każdego dnia i chcemy się nimi dzielić z tobą.

Małgosia opowie o metamorfozie swoich włosów, o odczuwalnej poprawie w funkcjonowaniu układu pokarmowego i o osiągnięciu zdumiewającej harmonii wewnętrznej. Bartek podzieli się z tobą swoim zaskakującym doświadczeniem walki z boreliozą, wspieranej przez moc zielonej żywności.

Małgosia: Jestem świeżo po wizycie u fryzjerki, która mnie zna już od kilkunastu lat i zauważyła, że moje włosy stały się gęstsze. Ja sama zobaczyłam zmianę już po dwóch miesiącach od rozpoczęcia spożywania zielonej żywności. Zapewne moje włosy dostały zastrzyk energii już wcześniej, ale właśnie po tych dwóch miesiącach nad czołem zauważyłam mnóstwo tak zwanych baby hair. Bardzo się ucieszyłam, ponieważ włosy w pewnym wieku, co tu dużo mówić, robią się słabsze, cieńsze i po prostu jest ich mniej. Dla kobiet kondycja włosów jest ważna, bo – nie kryjmy – lubimy ładnie wyglądać. Ja zawsze byłam dumna ze swoich włosów, bardzo mi się podobały. Z czasem stawały się jednak słabsze. No i nie bardzo mi się podobał kierunek, w którym to wszystko zmierzało. I w związku z tym, jak zobaczyłam wyrastające nowe włoski, bardzo się ucieszyłam. To była pierwszy „wysyp”. Za jakiś czas przyszedł drugi. I teraz po tych trzech latach, zważywszy na to, że włosy rosną mniej więcej centymetr na miesiąc, to te, które pojawiły się na początku zielonej przygody, mają już około 30 centymetrów. I to już jest odczuwalne, bo naprawdę tych włosów zrobiło się więcej. I to jest jedna rzecz.

Drugi aspekt to zmiany w układzie pokarmowym. Od pierwszych dni spożywania zielonej żywności odczuwaliśmy większy komfort w obrębie jelit. Trudności z wypróżnianiem to w dzisiejszych czasach problem powszechny. Zbyt rzadko zwracamy na to uwagę, ponieważ lekarze z reguły nas nie pytają o to, jak wygląda nasza kupka. Generalnie wypróżnianie jest tematem wstydliwym, tabu, a to proces bardzo istotny dla naszego zdrowia. Szczególnie te osoby, które borykają się z zatwardzeniami, trwającymi nieraz bardzo długo (są osoby, które wypróżniają się raz na tydzień), potrafią docenić sprawne działanie układu pokarmowego. Odczuwają ulgę, gdy w jelitach nagle pojawia się wolna przestrzeń, i mają poczucie lekkości po prawidłowym wypróżnieniu. Więc jest nadzieja dla tych osób, które mają leniwy układ pokarmowy, za mało enzymów, które spożywają za mało błonnika…

Bartek: …lub prowadzą taki tryb życia, że po prostu się nie ruszają i zdarzają się im te zaparcia.

Małgosia: Wiele czynników wpływa na funkcjonowanie jelit. Natomiast ta nasza zielona żywność naprawdę usprawnia działanie układu pokarmowego. Ponadto po upływie około pół roku od rozpoczęcia przygody z sokiem z młodego jęczmienia i chlorellą zauważyłam, że zrobiłam się spokojniejsza, co na pewno jest bardzo istotne. Łącząc życie rodzinne z zawodowym, jesteśmy narażeni na stres, przez co często stajemy się nadpobudliwi i bardzo nerwowi, wręcz wybuchowi, co naszym bliskim utrudnia funkcjonowanie i przebywanie w naszym towarzystwie. Z zaskoczeniem i poczuciem ulgi zauważyłam, że mój układ nerwowy się wycisza. Nie wiem, czy macie świadomość, że znaczna większość endorfin wytwarza się w jelitach, a nie w mózgu, więc stan naszych jelit w sposób istotny wpływa na nasze samopoczucie.

Po kolejnych kilku miesiącach zauważyłam też, że mam mniejsze łaknienie, mniejsze parcie na słodkie. A jeszcze troszkę później, że wystarczają mi mniejsze porcje jedzenia. Są osoby, które w ogóle po wypiciu szklanki soku z młodego jęczmienia albo po zjedzeniu garstki chlorelli czują się tak, jakby zjadły obiad. Każdy organizm reaguje inaczej na zieloną żywność. A ponieważ każdy z nas jest inny, bardzo prosimy, zachęcamy, by przed rozpoczęciem przygody z zieloną żywnością zadzwonić do nas lub przyjść na konsultację, żebyśmy mogli cię poznać, porozmawiać o Twojej kondycji, Twoim zdrowiu i na tej podstawie dobrać odpowiednią formę i ilość zielonej żywności.

Bartek: Tak, to bardzo ważne. Widzisz, a moje doświadczenie jest nieco inne. Na początku w ogóle nie widziałem jakichś spektakularnych efektów, ale po pewnym czasie musiałem się z tobą, Gosiu, zgodzić. Zauważyłem bowiem, że również mi włosy zaczęły rosnąć w dużym tempie i wyregulował mi się rytm wypróżnień. Jednak korzyści ze spożywania zielonej żywności najwyraźniej dostrzegłem po incydencie z kleszczem.

Otóż ugryzł mnie kleszcz i bardzo bałem się boreliozy. Od dnia, w którym ugryzł mnie kleszcz, do badania krwi dzieliło mnie pięć tygodni. W tym czasie spożywałem naprawdę dużo zielonej żywności, trzy razy dziennie piłem sok z młodego jęczmienia, jadłem większe dawki chlorelli. Robiłem to świadomie, bo wiedziałem, że walczę z czymś naprawdę bardzo poważnym, i – uwierzcie mi – po zbadaniu krwi rzeczywiście okazało się, że miałem podniesione te wskaźniki, które wskazują na boreliozę, ale nie było żadnych objawów. Pani doktor w przychodniu powiedziała mi, że nie wypisze mi antybiotyków, ponieważ nie mam żadnych objawów. Widać, że organizm zwalczył chorobę. Tak oto przekonałem się o tym, jak działa zielona żywność. Nie zrozum mnie źle: to nie jest lekarstwo, ale pokarm, który wspiera naturalne procesy organizmu i wzmacnia naturalne siły, poprawia odporność. W moim przypadku sok z młodego jęczmienia i chlorella usprawniły mój układ immunologiczny do tego stopnia, że wygrałem intensywną walkę z boreliozą.

Małgosia: A pamiętasz to drugie spotkanie z kleszczem?

Bartek: Tak, właśnie chciałem o tym opowiedzieć. To także było w trakcie mojej przygody z zieloną żywnością. Wróciłem ze spaceru po lesie i na brzuchu zauważyłem kleszcza. Co ciekawe, okazało się, że ten kleszcz w ogóle się nie wbił w ciało, nawet nie zaczął pić krwi, ponieważ – jak ja to mówię – spalił się, dosłownie ususzył się. Nigdy czegoś takie nie widziałem, po prostu był suchy. Powiązałem to bezpośrednio z zieloną żywnością, bo wiedziałem, że codziennie jem zieloną żywność, i to nie jedną dawkę tygodniowo, tylko trzy dawki dziennie. Po prostu bardzo jestem zadowolony z efektów.

Istnieją też dowody naukowe na to, że zielona żywność korzystnie wpływa na układ nerwowy. Jestem tego żywym przykładem. Odkąd spożywam sok z młodego jęczmienia i chlorellę, mam lepszy nastrój, cieszę się dobrym humorem i mam więcej siły – to zaskakujące, bo mniej jem, a energii mam więcej.

Małgosia: Powszechnie wiadomo, że wraz z wiekiem nie tylko częściej łapiemy różne choroby czy mamy do czynienia ze zwyrodnieniami, lecz także pojawiają się zmiany na skórze, jakieś nieciekawe pieprzyki…

Bartek: Właśnie! Ja miałem na skórze dosyć dużą egzemę, taką trudno gojącą się, nieprzyjemną, czerwoną plamę. Smarowałem ją maścią z antybiotykiem, ale bez skutku. Żona mi radziła, bym zmienił taktykę i zastosował piankę z napoju z młodego jęczmienia, ale co ja będę jej słuchał – nadal robiłem po swojemu. Bo sam(a) powiedz: jak pianka z jęczmienia może uleczyć trudno gojącą się ranę? Gdy po dwóch miesiącach nie było poprawy, w akcie desperacji przeprosiłem Żonę i skorzystałem z jej rady. Nie mogłem uwierzyć, ale ty mi uwierz, proszę, po dwóch dniach miałem po prostu zagojoną ranę. I to do tego stopnia, że nie było po niej śladu. Przekonałem się, że to naprawdę działa!

Małgosia: Tak, działa. Piankę z napoju z młodego jęczmienia można stosować zewnętrznie w celach zarówno leczniczych (np. na rany), jak i pielęgnacyjnych (np. jako taką maseczkę). Taka pianka czy też papka z proszku chlorelli potrafi zdziałać cuda. Dodatkowo Chlorella pyrenoidosa zawiera naturalny antybiotyk, przez co działa przeciwzapalnie. Zatem chociaż mówimy, że to jest żywność, bo to jest żywność, to ma właściwości lecznicze. Jak mówił Hipokrates, lekarstwo powinno być jedzeniem, a jedzenie lekarstwem. Coś w tym na pewno jest.

Natomiast wracając do skóry, chciałam jeszcze powiedzieć o zmianach, które się czasami pojawiają na skórze z wiekiem. Mam dwa, jak do tej pory, udokumentowane (jeden nawet zdjęciowo) przypadki. Przez pięć czy siedem lat miałam na kciuku taką narośl, która w sierpniu 2022 roku, czyli po około dwóch latach spożywania zielonej żywności, zaczęła się wypłaszczać i w ciągu miesiąca nie było po niej śladu. Ostatnio też zauważyłam, że podobna do tamtej, umiejscowiona na ramieniu zmiana w kolorze skóry niemal zupełnie się wchłonęła. Tak więc z niecierpliwością oczekuję kolejnych efektów. Powiedz, kto z nas, a szczególnie spośród kobiet, nie chciałby być piękniejszy, gładszy i – co tu dużo mówić – zdrowszy?!

Dzielimy się z Wami naszymi doświadczeniami. To na pewno nie wszystko, ale chcemy podkreślić, że nie zapadamy na infekcje, a jeżeli nawet chorujemy, to króciutko i bardzo szybko wracamy do zdrowia. Kluczem do tego dla nas są nie suplementy z apteki, bo w aptece nikt nas nie spotka, lecz zielona żywność i zdrowy styl życia. W naszej domowej apteczce znajdziesz tylko plastry i aspirynę na wszelki wypadek.

Rozważ, proszę, czy nie lepiej jest jeść na tyle dobrze, żeby twój organizm był odżywiony i odtruty, by zaczął sobie radzić sam z tym, na co dobrego rozwiązania nie znajduje współczesna medycyna i farmakologia oraz cały ten przemysł produkujący suplementy i leki. Chcesz do końca życia faszerować się jakimiś lekami? Nie?! W takim razie zapraszamy do naszego zielonego stołu. Przyjdź do Smak Sztuki lub napisz do nas, a zabierzemy cię w podróż do zdrowego życia z napojem z młodego jęczmienia i chlorellą w roli przewodników.

Dziękujemy za wsparcie naszej pracy na blogu

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz