Przejdź do głównej treści
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Oolong Da Hong Pao - Językiem smakosza

Da Hong Pao- Językiem smakosza

Przyjemność picia tej herbaty polega na zaskakującym połączeniu smaku wypieczonej mocno skórki chleba i kwiatowych nut w tle, które z kolejnymi parzeniami wysuwają się na prowadzenie, ale nie dominują.

Może nie jest to typowa herbata, może ktoś przyzwyczajony do ekspresówki z cukrem i cytryną nie doceni za pierwszym razem, ale czy życie nie jest po to, aby poznawać nowe, piękne i smaczne rzeczywistości?

Oolong Da Hong Pao Językiem smakosza

Ten oolong jest nietypowy. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie. Ciężko na nim znaleźć typowe, ciasno zwinięte listki, a i kolor jakiś mało "turkusowy". Listki tego rodzaju oolonga są bardziej podobne do puerha, herbaty leżakowanej. Wskazuje na to ich kolor, forma swobodnie suszonego liścia. Ale nie dajmy się zwieść pozorom...

Pierwsze parzenie:

Herbatę pijemy głównie dla jej smaku i działania. Smak tego pieczonego oolonga kusi nutą ciepłej skórki świeżo pieczonego chleba. Smak jest łagodny, ciepły, pełny. Kolor naparu, ze względu na poddanie liści obróbce termicznej i silne utlenienie jest rudo- pomarańczowy, ciemniejszy niż ten do którego jesteśmy przyzwyczajeni parząc herbaty turkusowe.

Ostatnie, chłodne już łyki pierwszego naparu zaskakują nutą ziołową i lekko korowym posmakiem. Pyszna.

Drugie parzenie:

Parzenie trwało 1- 2 minut. Ciekawe, jak długo może trwać minuta, kiedy patrzymy na zegarek, prawda? Jako, że tego oolonga, ze względu na wcześniejsze pieczenie liści, parzy się prawie wrzątkiem, to aby naprawdę docenić smak naparu, zanim sparzymy sobie język (nomen omen), warto poczekać, aż temperatura spadnie do około 60 stopni C. W międzyczasie podzielę się wrażeniami zapachowymi. Zapach określiłabym jako nieco szorstki, spod nuty pieczonego na ziołach chleba przebija coś świeżego, lekkiego, wodnistego, jak kromka chleba przepijana źródlaną wodą. Barwa naparu jest nadal bardzo intensywna, pomarańczowa z ceglastą nutą.

Pierwszy łyk sugeruje, że liście mogły pomoczyć się dłużej, przebija się lekka kwiatowość, słodycz. Napar pozostawia posmak lekko drzewny, bez uczucia szorstkości. Zamykając oczy, wyobrażam sobie szałas z patyków i dziecięce zabawy z kuzynami, ciepły cień lasu, gdy na zewnątrz panuje upał, grzybowa nuta ziemi, spokój, tajemnica, ale z tych przyjemnych.

Trzecie parzenie: Tym razem pozostawiłam liście w naparze na całe 4 minuty. Sprawdzam. Jeszcze trochę zbyt gorące, ale smak przesunął się jakby w kierunku lżejszych nut drzewnych. Moje pierwsze skojarzenie to świeżo obrana z kory łodyga topoli. Znacie to z dzieciństwa? Ta świeżość, cierpkość, smak i zapach lata. Jednocześnie w tle nieustająco przewija się skórka od chleba, i to chleba razowego. Przyjemność picia tej herbaty polega na zaskakującym połączeniu smaku wypieczonej mocno skórki chleba i kwiatowych nut w tle, które z kolejnymi parzeniami wysuwają się na prowadzenie, ale nie dominują.

Może nie jest to typowa herbata, może ktoś przyzwyczajony do ekspresówki z cukrem i cytryną nie doceni za pierwszym razem, ale czy życie nie jest po to, aby poznawać nowe, piękne i smaczne rzeczywistości?

Parzenie: Liście tej herbaty mogą, a nawet powinny być parzone kilkukrotnie, pierwsze 2 parzenia najlepiej zrobić krótsze  (kilka sekund) by później wydłużać ich czas. optymalna temperatura to ok. 90 °C.

Ja parzyłam pierwszy raz około 2 minut.

Drugi sposób na większą ilość wody (250 ml) wymaga użycia 5 gramów liści herbacianych. Liście zalewamy wrzącą wodą (96 °C) i parzymy przez minutę pierwsze parzenie, drugie parzenia trzymamy tyle samo. Trzecie i czwarte parzenie wydłużamy kolejno do 2 i 3-4 minut. 

Pochodzenie: Chiny, prowincja Fujian

 

Doceniam każde wsparcie - proszę postaw mi kawę :)

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz