Przejdź do głównej treści
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Dlaczego w mojej kosmetyczce jest honorowe miejsce dla zielonej żywności?

Kiedy emanujemy pięknem? Myślę, że wówczas, gdy żyjemy w zgodzie ze sobą, ze swoim sumieniem, gdy jesteśmy zdrowi i cieszymy się dobrym samopoczuciem. Tak ja to widzę. I chyba za to właśnie oboje z mężem cenimy zieloną żywność, że pomaga nam to nasze piękno wydobyć i zobaczyć.

Kosmetyczka. Atrybut kobiety. Jedna pęka w szwach, w innej można znaleźć tylko podstawowe kosmetyki i akcesoria. W mojej znajdziesz tylko szczoteczkę do zębów, mydło i zieloną żywność. Dlaczego tak skromnie? Zaraz ci o tym opowiem.

Gdzie jest prawdziwe piękno

Bezpośrednim bodźcem do tego, by się z Tobą podzielić kolejnymi refleksjami na temat zielonej żywności, było pewne doświadczenie. Otóż cenię sobie prawdę. Doskonale wyszło to przy okazji ciekawego eksperymentu, jaki przeprowadziłam na sobie. Umówiłam się z pewną panią, że przyjdzie do mnie z kosmetykami. Zrobiła mnie na bóstwo, a ja wówczas zrozumiałam, że czuję się z tym źle. Dlaczego? Dlatego, że warstwy podkładu i jakiegoś pudru właściwie zakryły mankamenty mojej urody, ale nie sprawiły, że te niedoskonałości zniknęły. Zastanawiając się nad tym, dlaczego mnie to tak strasznie drażni, zrozumiałam, że ja nie chcę być estetyczna, ja chcę być piękna. A kiedy tym pięknem emanujemy? Myślę, że wówczas, gdy żyjemy w zgodzie ze sobą, ze swoim sumieniem, gdy jesteśmy zdrowi i cieszymy się dobrym samopoczuciem. Tak ja to widzę. I chyba za to właśnie oboje z mężem cenimy zieloną żywność, że pomaga nam to nasze piękno wydobyć i zobaczyć.

Zielona żywność – nasz osobisty śledczy i lekarz

Dlaczego? Zielona żywność nie robi tego, co robi wiele leków, które tylko uśmierzają ból albo leczą jakieś małe, drobne dolegliwości (np. jakieś konkretny stan zapalny), a przez to pozwalają nam wygodniej żyć. Nie pamiętamy o tym, że coś się w naszym ciele dzieje, bo jak już nas nie boli, to chętnie zapominamy, że problem może być szerszy, że coś leży u jego podłoża i warto byłoby nad tym popracować.

A my już od ponad trzech lat wypijamy te nasze szejki z młodego jęczmienia i zjadamy chlorellę właśnie po to, żeby to wszystko, co sprawia, że czujemy się gorzej albo brzydziej, albo słabiej, wcześniej lub później (choć wolelibyśmy wcześniej, ale doskonale wiesz, jak to jest – nie wszystko w życiu jest szybko, łatwo i przyjemnie) udało się nam uleczyć, załagodzić. Patrząc na efekty spożywania zielonej żywności, czerpiąc z tego korzyści dla naszego zdrowia i życia oraz słuchając opowieści innych o tym, co daje im zielona żywność, zyskujemy pewność, że przy pomocy tych zielonych pyszności, kompleksowych, zdrowych i pełnych dobra, wszelkie nasze mankamenty i niedomagania pójdą w niepamięć.

A co ty o tym myślisz? Lubisz ukrywać się za maską z kosmetyków oraz za fałszywym uśmiechem i kurtuazyjnym „Dziękuję, u mnie dobrze”? Czy wolisz przed sobą samym odkrywać wszystkie karty i zajmować się prawdą, nawet tą mało przyjemną? Zapraszam do komentowania, a jeśli zaintrygowało cię, jak zielonki wpłynęły na nasze życie, sięgnij do artykułu na ten temat: https://www.smaksztuki.pl/Nasze-doswiadczenia-z-jedzenia-Zielonej-zywnosci-jeczmienia-chlorelli

Dziękujemy za wsparcie naszej pracy na blogu

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz